Bania Agafii - balsam do włosów - Aktywator Wzrostu.

Czas najwyższy zacząć recenzje naturalnych kosmetyków, bo coś ostatnio przybyło ich w mojej kosmetyczce :)

I powiem Wam szczerze, że bardzo mnie to cieszy... Moją skórę również ;)

Dobra, dobra - przechodzimy do konkretów :)

BANIA AGAFII
balsam do włosów Aktywator Wzrostu

http://hairwitchproject.blogspot.com/2016/06/bania-agafii-balsam-do-wosow-aktywator.html

OPIS PRODUCENTA

Balsam do włosów specjalny - aktywator wzrostu - stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Naturalne składniki aktywne mają dobroczynny wpływ na skórę głowy, intensywnie odżywiają cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Balsam wygładza włosy, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie.

Wyciąg z igieł syberyjskiej sosny karłowej - bogaty w aminokwasy i witaminę C, przywraca witalność i gęstość włosów.
Pięciornik niski - przywraca włosom miękkość, ułatwia układanie i rozczesywanie.
Korzeń łopianu - zawiera proteiny, witaminy A, B, E i P, wzmacnia korzenie włosów.
Olej eleuterokoka kolczastego - wzmacnia odżywienie cebulek włosowych
Organiczny ekstrakt dziurawca - zapobiega łamliwości włosów.
Olej z ałtajskiego rokitnika - jest bogatym źródłem witamin, intensywnie odżywia skórę głowy.

Produkt zawiera 100% naturalnych składników.

Sposób użycia: nanosimy balsam aktywator na wilgotne, umyte włosy, rozprowadzamy na całej długości włosów, pozostawiamy na 2-3 minuty, zmywamy wodą.
 
SKŁAD

Nie umiem czytać cyrylicy, więc korzystam z opisu, ze strony: www.skarbysyberii.pl :)

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Pinus Pumilio Leaf Extract (ekstrakt z syberyjskiej kosodrzewiny), Organic Hypericum Perforatum Extract (organiczny ekstrakt z dziurawca), Potentilla Supina Extract (ekstrakt z pięciornika niskiego), Arctium Lappa Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu), Eleutherococcus Senticosus Root Extract (olej eleuterokoka kolczastego), Rosmarinus Officinalis Oil (olejek z rozmarynu), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z ałtajskiego rokitnika), Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 


DOSTĘPNOŚĆ I CENA

Tutaj mamy troszeczkę rozstrzał :) Produkty Agafii są łatwo dostępne online i tam cena za produkt wynosi ok. 5 zł za 100 ml. Coraz częściej jednak kosmetyki te są wprowadzane do oferty sklepów stacjonarnych, np. zielarskich lub tych stricte z naturalnymi kosmetykami. Tam jednak jest narzucana spora marża. Spotkałam się z ceną 15 zł za tę samą pojemność ;) Trzeba zatem szukać i znaleźć najlepsze dla siebie miejsce zakupu tychże skarbów :)

MOJE ODCZUCIA

Przede wszystkim nie mogłam przejść obojętnie obok tego składu. Jest boski! :)
Sam kosmetyk znajdziemy w saszetce z małą plastikową nakrętką :) Jest to bardzo poręczne opakowanie, z którego będziemy mogli wydobyć produkt niemal do ostatniej kropli.
Konsystencja jest gęsta, koloru białego i o intensywnym, ziołowym zapachu. Ja tam czuję odrobinę lasu :) 

Pierwszy raz balsam nałożyłam zgodnie z zaleceniami producenta - po umyciu głowy nałożyłam go przede wszystkim na skalp i po pewnym czasie spłukałam. Włosy były mięciutkie a skalp nawilżony. Skóra głowy nie była podrażniona, produkt nie wywołał też łupieżu. Zauważyłam jednak, że włosy straciły na objętości, szybciej też wymagały kolejnego mycia. W tym samym czasie na temat tego balsamu zgadałam się z Żan, z bloga usmiechnieteoczy :) Żan jak zawsze służyła pomocą i poradziła stosować balsam przed myciem, wcierając go w skalp :) Ta metoda sprawdziła się bardzo dobrze, więc od tamtej pory przy niej pozostałam :) Zauważyłam miękkość włosów, nawilżony skalp i taki swego rodzaju "kop energetyczny" w lokach :) Co najważniejsze nie jest to efekt doraźny - tylko do kolejnego mycia. Ja zauważyłam dłuższe pozytywne oddziaływanie :)

Niestety w stosowaniu balsamu nie byłam zbyt regularna, więc nie wiem czy na pewno przyspieszyłby porost bądź zapobiegł wypadaniu włosów. Jednak nakładany sporadycznie przynosi widoczne rezultaty dla samej skóry głowy. Myślę zatem, że nie będzie to ostatnie opakowanie tego balsamu, szczególnie, że saszetka dobija już dna :)


Moja Ocena: 5/5

Miałyście do czynienia z bohaterem dzisiejszego postu? Jak się spisał?
Jak Wasze odczucia względem kosmetyków od Banii Agafii? 

Pozdrawiam Was gorąco,
Iwona.

31 komentarzy :

  1. U mnie spisywał się równie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ale czeka w kolejce:)
    A nakładasz przed myciem na suchy skalp czy mokry?
    Przy moim wrażliwym sprawdziłby się?
    Jak Gienia?
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładałam na suchy z lenistwa ;) Nie wiem jak sprawdzi się u Ciebie, ale w składzie nie ma niczego drażniącego, więc warto choć spróbować :)
      Z Gieną coraz lepiej :) Je sama i od wczoraj może się kąpać w piasku :) W sobotę kontrola i zdjęcie szwów. Wtedy na pewno będziemy wiedzieć więcej i dam Wam znać :)

      Usuń
  3. Mam ten balsam w moich zapasach i ciekawa jestem czy moje włosy też się z nim polubią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja miałam i mam do czynienia :) zawsze zamawiam saszetkę na triny, włosy wypadały mi dosłownie garściami, podstawowa morfologia wypadła ok, zmieniłam kosmetyki na syberyjskie i poprawa (oczywiście, nie w ciągu tygodnia, ale już po niecałym miesiącu) była znaczna,
    także, także polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie teraz wylatują garściami :/ Staram się walczyć, ale nie jest łatwo...

      Usuń
    2. ja też walczę cały czas, bo tylko odpuszczę ciut, albo zaryzykuję z nowym szamponem (mam przy tym bardzo mocno przetłuszczające się włosy i próbuję je czasami ciut przesuszyć) i już cierpię znowu :/
      powodzenia :), podczytuję Cię regularnie, także jak znajdziesz jakieś cudo pozwalające potrzymać wypadanie, to daj znać :))

      Usuń
    3. Ja właśnie wróciłam do placenty - działała u mnie cuda :)

      Usuń
  5. z bani Agafii lubię mydło cedrowe :) ale muszę spróbować też tych saszetek do włosów. Raz nawet zamówiłam szampon aktywator wzrostu, ale ostatecznie trafił on w ręce mojej mamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydło cedrowe też mam i je ubóstwiam :)

      Usuń
  6. Słyszałam o nim, ale nie miałam okazji testować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. same w sobie te maski są dla mnie średnie - ani szału nie ma ani nie są złe, ale na sklap super się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam i czeka na swoją kolej :) mam jeszcze szampon do tego więc połączę te produkty ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak skończysz kurację to daj znać jak spisuje się taki duet :) Może sama wypróbuję :)

      Usuń
  9. ja Ci pomogę z tą cyrylićą :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze do usług :** Lubie ten balsam, co jakiś czas sobie do niego wracam :D

    Już po komentarzach widzę, że z Gieną jest dobrze - cieszy mnie to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - jest już lepiej :) Dziękujemy za pamięć :*
      Jeszcze tylko ostatnie badanie u lekarza i wszystko będzie jasne :)

      Usuń
  11. Mam ten balsam ale ciagle lezy jeszcze nieotwarty :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tego balsamu nie próbowałam, ale mam maskę drożdżową do włosów i mydło miodowe - z obu jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja go uwielbiam, co prawda też nie stosuję wybitnie regularnie więc na porost raczej nie wpływa, ale gdy najpierw umyję włosy mocno oczyszczającym szamponem, a później nałożę go na skalp to mam odwrotny efekt do Ciebie i włosy są bardzo puszyste i mocno odbite u nasady, co rzadko mi sie zdarza :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię, ale dlatego że świetnie nawilża włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniały pomysł na zdjęcia :)
    Balsamu nie znam, ale ostatnio zaczęłam testować maskę jajeczną. Mam nadzieję, że będzie dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Pomysł i wykonanie zdjęć - mój J. :)

      Usuń
  16. Bardzo dużo słyszałam o tym balsamie. Pora wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze produktów do włosów z Bani nie używałam, ale maseczki są rewelacyjne :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam o nim dużo dobrego, ale jeszcze nie używałam. Może niedługo się skuszę żeby podratować skalp :)

    OdpowiedzUsuń

Hair Witch Project | beauty and lifestyle blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka