Planeta Organica Organic Shea Butter Hair Mask - czyżby pełen zachwyt?

http://hairwitchproject.blogspot.com/2017/01/planeta-organica-organic-shea-butter.html

Dzisiejszego bohatera o długiej nazwie testuję już dobre kilka miesięcy, ale myślę, że tym bardziej będę mogła Wam dać pełne świadectwo jego działania.

Jak zatem ułożyło się z moim pierwszym kosmetykiem od Planeta Organica?

Planeta Organica seria Afryka - Maska odżywcza 
do włosów suchych i zniszczonych z masłem Shea


OPIS PRODUCENTA

Maska do włosów suchych i zniszczonych, przygotowana na organicznym maśle Shea, doskonale regeneruje łamliwe włosy, nawilża, nadaje połysk.

Produkt zawiera 15% organicznego masła shea z owoców zebranych ręcznie, z bezpośrednich dostaw z Kenii.

Składniki aktywne: 
- Organiczne masło shea - zapewnia nawilżenie włosom suchym, przesuszonym oraz uszkodzonym - od cebulki włosa aż po sam jego koniec, wspomagając jego regenerację oraz ochronę przed warunkami atmosferycznymi.
- Olej i ekstrakt z drzewa baobab - tradycyjnie stosowany jako niezastąpiony środek ochronny oraz remedium na wszelkie problemy skóry, włosów i paznokci.
- Olej avocado - nadaje włosom połysk, miękkość, zwiększa objętość, sprawdza się w pielęgnacji suchych, zniszczonych włosów.

Efekt: Włosy stają się mocne i zdrowe. Maska chroni przed promieniami UV.

SKŁAD

Aqua with infusion of Organic Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Fruit Extract, Persea Gratissima Fruit oil, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Hydroxyethylcellulose, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Pottasium Sorbate, Citric Acid.


DOSTĘPNOŚĆ I CENA

Stacjonarnie nie widziałam jej jeszcze nigdzie. Dorwać ją jednak możemy online w cenie ok. 15 zł za 200 ml.

MOJE ODCZUCIA

Kosmetyk znajdujemy w solidnej, miękkiej tubie w kolorze czarnym z rzucającymi się w oczy ornamentami. Kolorystyka dość bogata, ale nieprzedobrzona i mało krzykliwa.
Na odwrocie znajdujemy etykietę przetłumaczoną na język polski, która niesie ze sobą pokrycie w składzie produktu.
A jaki skład jest cudowny każdy widzi...Wszystkie dobroci na samym początku, daleko przed zapachem. Aż jest na czym blogerskie oko zawiesić :) 
Wydaje się ideałem...

Czy aby na pewno? 

Maska ma moją ulubioną konsystencję - gęstą, zbitą i bardzo treściwą. Podczas aplikacji da się czasem odczuć grudki, które znikają przy rozsmarowywaniu w dłoniach. Nie ma to jak masło shea w 100% natural.
Zapach jest słodki, ciężki i dość intensywny. W okresie jesienno - zimowym w żaden sposób mi nie przeszkadzał, ale w lecie zdawał się być odrobinę uciążliwy tym bardziej, że długo utrzymywał się na włosach.

Maskę stosowałam stosunkowo regularnie, w najlepiej przyswajalny dla moich włosów sposób - pod reklamówkę i czapkę na co najmniej 20 minut. 
Kosmetyk stosowany solo nie powalał na kolana. 
Niestety.

Po rozsmarowaniu w dłoniach znika wspomniana wyżej gęstość i treściwość. Dłonie są jakby trochę...tłuste. Nałożenie na włosy powoduje ich zmiękczenie, ale brak jest swego rodzaju "poślizgu", który ułatwiałby rozczesywanie. 
Tak, moi drodzy - stosując ją solo niestety pozbawiłam się większej ilości włosów niż było to konieczne. Efekt po 30 minutowym kompresie był taki jakby go nie było. Choć w sumie był - włosy w dotyku były jakby tłustawe. Na szczęście minuta z Kallosem uratowała honor, ale na drugi dzień włosy nadawały się już do mycia...

Zaczęłam ją więc traktować tak jak olej, którym tuninguję odżywki/maski po umyciu. Krótko mówiąc - przestałam stosować ją w pojedynkę, ale jako dodatek do Kallosów czy innych odżywek. Oczywiście nie chciałam następnego dnia obudzić się z ilością sebum pozwalającą mi usmażyć naleśniki, więc dozowałam ten produkt z umiarem. W tej roli sprawdzała się już znacznie lepiej, zdecydowanie "podbijała" odżywcze działanie innych kosmetyków o uboższym składzie.
Teraz już wiecie dlaczego jej testowanie zajęło mi tyle miesięcy :)

Reasumując - produkt godny uwagi, ale nie spełnił w pełni moich oczekiwań. Nie po to kupuję maskę aby tuningować nią inne maski. 
Niemniej jednak do samego producenta w żadnym razie się nie zrażam, bo bogactwo składników zachęca do dalszych zakupów.

  
Moja Ocena: 3,5/5  

Używaliście kosmetyków Planeta Organica? Co możecie polecić? 
 

23 komentarze :

  1. Ooo nie brzmi zachęcająco :( a szkoda bo planet organica bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na innej głowie sprawdziłaby się lepiej...
      A co od nich polecasz? :)

      Usuń
    2. Maska marokanska czarna

      Usuń
    3. Ooo - dziękuję :) W planach mam też toskańską :)

      Usuń
  2. Ja akurat tej marki jeszcze nie znam, ale wszelkie kosmetyki z masłem shea bardzo lubię, chociaż do tej pory nie używałam do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wiele z masłem shea nie miałam, ale zobaczymy co będzie dalej :)

      Usuń
  3. ciekawe jak sprawdził by się na moich włosach... muszę stestować :)
    ZAPRASZAM NA NOWY POST: WWW.FANCYCARES.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię maslo shea w kosmetykach☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chętnie wypróbowała czyste, solo :)
      Zobaczymy :)

      Usuń
  5. Maskę chętnie bym przetestowała! :)

    Kochana! Właśnie nominowałam Cię do Liebster Award! :)
    Mam nadzieję, że przyjmiesz wyzwanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę :) Zobaczymy co da się zrobić ;)

      Usuń
  6. Tłustawe w dotyku włosy to dla mnie główny argument na nie. Zbyt często moja fryzura jest zanadto obciążona i wolę nie ryzykować stosując tego typu kosmetyki. W ogóle w pielęgnacji włosów jestem bardzo wybredna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Moje jest trudno obciążyć czy przetłuścić, więc ta maska to naprawdę dziwne dla mnie zjawisko :) Ja też jestem wybredna w wyborze kosmetyków, szczególnie jeśli mówimy o składzie.
      No chyba, że dotyczy to Kallosów - te mogę brać bez patrzenia na skład :D

      Usuń
  7. Nigdy nie miałam kosmetyków z Planety Organiki, ale nie spodziewałam się, że będzie to tak dziwny kosmetyk. Nie lubię kombinować z produktami, mieszać ich, więc u mnie raczej nie zdałaby egzaminu :D Tak poza tym moje włosy i tak lubią wypadać, a skoro ona pozwalałaby mi na pozbycie się kilkunastu kolejnych... Nie, dziękuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też mają skłonności do wypadania, więc znam ten ból ;)
      Ja jednak już czaję się na inne maski PO: marokańską i toskańską, które podobno są niesamowite :)

      Usuń
  8. Ja tego producenta nie znam. Ciekawe jak u mnie sprawdziłaby się ta maska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zapoznać z ich ofertą :) Jest bardzo bogata i niektóre z nich zbierają fantastyczne oceny :)
      Może u Ciebie ta maska by się sprawdziła :)

      Usuń
  9. Mam szampon prowansalski, który lubię, ale czarna glinka myjąca nie nadaje się do mojej skóry głowy. Tą maskę chyba sobie daruję, na moich cienkich włosach po niej mogłabym pewnie od razu frytki nakładać i zjadać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha - no z tym obciążeniem rzeczywiście jest problem :)
      Zainteresowałaś mnie tym szamponem prowansalskim - będę musiała mu się przyjrzeć :)

      Usuń
  10. Te maski faktycznie są dość ciężkie :) Ostatnio nawet polubiłam się bardziej z shea, kiedyś było to nie do pomyślenia ;)

    Z balsamów z ich serii wielbię nieustannie ten z olejem arganowym, bardzo lubię także makadamię i teraz stosuję balsam z mango ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na balsamy mam chrapkę, szczególnie, że widziałam je online w naprawdę korzystnej cenie :) Widzę, że mogę brać 3 rodzaje od razu :D

      Usuń
  11. Firmę znam i lubię szczególnie za szampony. Maski nie miałam. Szkoda że się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planuję przy następnym włosowym zamówieniu wrzucić właśnie do koszyka szampony i balsamy :) Może też nawinie się maska toskańska :)

      Usuń

Hair Witch Project | beauty blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka