Żel Syoss Max Hold - czy przebił mojego dotychczasowego ulubieńca?

Jak wiecie moje loki nie obejdą się bez stylizacji...aż tak dobrze to nie ma ;) Mało tego - próbowałam wielu form i okazuje się, że moje idą tylko na żele. Mało tego - kupne. Niestety osławionym żelem lnianym moja czupryna gardzi. Ech...całe życie z wariatami ;)

Dłuższy czas temu opisywałam Wam mojego ulubieńca w tej dziedzinie - żel z czarną rzepą od Bielendy (KLIK).

Jakiś czas po tym poście zapoznałam się z hitem Kasi na Fali - żelem Syoss Men Power Hold. Biorąc pod uwagę wszelkie plusy (w tym brak alkohol denat. w składzie i wydajność) postanowiłam się po niego wybrać. Oczywiście był dostępny w cenie ok. 17 zł. Obok niego stał mój dzisiejszy bohater w promocji za 11 zł ;) Alkoholu też brak, podobna konsystencja, więc wybrałam tańszy (jestem chorym człowiekiem - wiem. Zamiast się leczyć wydaję pieniądze na kosmetyki - też wiem ;]).

Czy to był dobry wybór?

Syoss MAX HOLD
Żel do włosów

http://hairwitchproject.blogspot.com/2016/07/zel-syoss-max-hold-czy-przebi-mojego.html

OPIS PRODUCENTA

Syoss Profesjonalne Efekty. Syoss z Salon Control - System, współtworzony i testowany przez fryzjerów, zapewnia doskonałą równowagę pomiędzy utrwaleniem i miękkością dla długotrwałej stylizacji, na której możesz polegać. Dla włosów pięknych jak z salonu. Żel Max Hold zapewnia megamocne utrwalenie. Megamocne utrwalenie fryzur i kontrola do 48h. Łatwe układanie i rzeźbienie fryzur. Łatwy do zmycia. Nie pozostawia śladów na włosach. 

Stylista Syoss radzi: nakładaj na suche lub wilgotne włosy. 

SKŁAD

Aqua, PVP, Acrylates/Steareth - 20 Itaconate Copolymer, Glycerin, Phenoxyethanol, Aminomethyl Propanol, PPG - 26 - Buteth - 26, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Panthenol, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA, Sodium Lauryl Sulfate, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, Citronellol, Geraniol. 

DOSTĘPNOŚĆ I CENA

Żel stacjonarnie możemy spotkać w drogeriach typu Rossmann czy Natura. Znajdziemy go również w większych marketach. Cena standardowa to ok. 17 zł za 250 ml.


MOJE ODCZUCIA

Jak na moje oko skład oczywiście nie powala, ale miałam jak najlepsze intencje ;) Niestety na intencjach się skończyło...
Produkt jest przezroczysty, bardzo gęsty a po rozsmarowaniu w dłoniach - kleisty.
Cóż - rada Stylisty Syoss z opisu na opakowaniu była bardzo pomocna (;]), więc stosowałam żel na mokre włosy tak, jak wszystkie do tej pory. Żel jest w stanie zdefiniować skręt, udaje mu się nawet nie wysuszać włosów na wiór. Dodatkowo jest wydajny. Zapach nie przeraża i bardzo szybko ulatnia. I na tym chyba kończą się plusy ;)
Żel definiuje skręt po nałożeniu. Myję głowę zazwyczaj wieczorem, z upiętymi na czubku włosami kładę się spać a następnego ranka delikatnie reanimuję kształt rozcieńczoną odżywką d/s oraz odrobiną żelu. W przypadku tego kolegi na następny dzień nie widać, że był użyty. Włosy są spuszone, wręcz "fruwające". Do tego niesamowicie matowe, jakby zostały przyprószone pudrem. Kolor wygląda jakby na wypłowiały i...stary ;) 
A przecież nie farbuję włosów :)

Próbując reanimować nim włosy z rana otrzymuję efekt matowych strąków, totalnie bez życia. Nawet po dokładnym odgnieceniu znajduję miejsca, które sprawiają wrażenie, że mogłabym je "łamać w palcach" ;)

Reasumując - myślałam, że każdy drogeryjny żel jest w stanie poradzić sobie z moimi lokami. Niestety ten nie radził sobie nawet z włosami świeżo po ścięciu, które przecież mają wtedy naprawdę duży potencjał do kręcenia...

Nie wrócę do niego na pewno ;)


Moja Ocena: 2/5

Używacie żelów do stylizacji? Czy korzystaliście z firmy Syoss i rad ich ekspertów? :D

Całuję Was,
Iwona.

15 komentarzy :

  1. ja od produktów sysos uciekam czym prędzej. miałam od nich szampon i to co mi zrobił to była masakra.... łupież stulecia... obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam ich jakąś odżywkę i nie była zła, ale teraz totalnie się do nich zraziłam :/

      Usuń
  2. ja mam ten żel Power Hold i jest całkiem fajny :) ale ja nie mam aż takich loków jak Ty, raczej fale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko nie skuszę się chyba już na żaden ich żel ;)

      Usuń
  3. Ja raczej nie sięgam po tego typu produkty, choć spodziewałam się, że wypadnie odrobinę lepiej :). Zdjęcie z misiem świetne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że zdjęcia udane skoro kosmetyk nie za bardzo ;)

      Usuń
  4. Oj, to nie wiem Kochana, czy ten czarno-pomarańczowy Ci się spodoba, jest ponoć jeszcze silniejszy od tego, którego używałaś ;) Ja koniecznie muszę kupić wersję max hold ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie produkty Syoss wgl się nie sprawdzają :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda ze się nie sprawdzil.. Nawet o nim nie slyszalam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie jakoś syoss nie potrafi do końca do siebie przekonać :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kiedyś ich odżywkę i nigdy więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie żel z glutka też się niestety nie sprawdził :-( hehe ale grunt, że Misiu ratuje sytuację :-D mialam jeden żel z bielendy ten grafitti i byłam bardzo zadowolona, ten też testowalam ale byl dla mnie za mocny :-(

    OdpowiedzUsuń
  10. Już dawno nie miałam produktów z tej firmy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. tak czułam :D dla mnie firma syoss to niewypał

    OdpowiedzUsuń

Hair Witch Project | beauty blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka