Azjatycka pielęgnacja a…nasza polska rzeczywistość - cz. II (ostatnia :) )

Pierwsza część mojego artykułu, który artykułem się nie stał już za nami (KLIK) :)

Czas zatem na ostateczną kontynuację. Gotowi?

Zaczynamy :)

Pielęgnacja „bonusowa"

Poruszę tutaj kwestie wszelkich peelingów, maseczek, kwasów, retinoidów itp.


http://hairwitchproject.blogspot.com/2016/07/azjatycka-pielegnacja-anasza-polska.html


Podstawową zasadą w naszej pielęgnacji powinna być równowaga między złuszczaniem a nawilżaniem. U mnie np. sezon jesienno – zimowy przebiega pod znakiem silniejszego złuszczania. W ubiegłym sezonie był to Atrederm (retinoidy), ale równie dobrze sprawdza się u mnie np. silniej stężony kwas migdałowy czy też salicylowy lub glikolowy. Wszystko w warunkach domowych – do kosmetyczek nie uczęszczam :)

W okresie wiosenno – letnim jedynymi stosowanymi przeze mnie kwasami są migdałowy w niższym stężeniu (w serum Bielenda) oraz azelainowy w Acnederm.

Lubię również złuszczanie mechaniczne i w tej roli genialnie spisuje się u mnie Pasta Ziaja Liście Manuka (trzymana najpierw na skórze przez ok. 10 minut w formie maseczki a następnie delikatnie zwilżana dłońmi i do taaarcia ;])--> KLIK. Swego czasu lubiłam również peelingi enzymatyczne i prym wiódł u mnie ten naturalny, z bromelainą.

Maseczki stosuję najczęściej po peelingu mechanicznym, gdyż wszelkie składniki lepiej się wtedy wchłaniają. Gdy używam maseczki do zmycia to aplikuję ją zaraz po peelingu, po czym zmywam i dalej tak, jak w pielęgnacji właściwej – wieczornej.


Gdy jednak nakładam tak uwielbiane przez Azjatki maseczki w płachcie – stosuję je po nałożeniu mixu żel + olej a przed kremem :)


Ochrona przeciwsłoneczna
Bez tego kroku ani rusz :) Jak przy innych aspektach możemy sobie „pokombinować” to tutaj nie ma lekko. Codziennie dobry filtr z faktorem 50+ to podstawa. Czy dobry znaczy drogi? Niekoniecznie :) Ja mogę polecić krem do ciała i twarzy Iwostin Solecrin 50+ oraz całą gamę Ziaji Med. Dla tych, co obawiają się bielenia – Ziaja wypuściła  krem z filtrem tonujący – mamy delikatny kolorek niczym krem BB. Ci, którzy natomiast obawiają się błyszczenia – może pomóc im filtr matujący Ziaji z tej samej serii.

Przy doborze filtrów warto zwracać uwagę na ich skład i uważać z ewentualnym zapychaniem. Jeśli jednak stosujemy regularne złuszczanie to nie powinnyśmy mieć z tym problemu. Ponadto filtry przy regularnym złuszczaniu to must have. Mamy zatem cudowne (i wcale nie błędne) koło :)
Pielęgnacja ciała
W tym aspekcie w różnych rejonach Azji mamy różne podejście. Mi najbardziej "pasi" to Koreańskie :) Przeczytałam o nim we wspomnianych „Sekretach urody Koreanek” i zaczęłam stosować jeszcze bardziej regularnie. O czym mowa? A o czymże to innym mogłabym mówić jak nie o brutalnym złuszczanku :)
Koreańskie SPA polega na ostrym mechanicznym złuszczaniu najlepiej przeznaczoną do tego celu gąbką i oczywiście, jak to w SPA, przez osobę trzecią :) Inne etapy to sauna a potem nawilżanie.
Czy możemy być piękne po koreańsku w bardziej dostępny w Polsce sposób i zdecydowanie za mniejsze pieniądze?
Oczywiście :)
Wystarczy zaopatrzyć się w gąbkę typu „Syrenka”, żel pod prysznic i…jazda biała gwiazda :) Możecie się wyładować po stresującym tygodniu w pracy czy szkole. Myć się Syrenką możemy nawet i codziennie (troszeczkę delikatniej). Możemy również do pielęgnacji wdrożyć jeszcze peelingi (zarówno kupne jak i te domowe) oraz szczotkę do szczotkowania ciała na sucho :)

Po takim szorowaniu/szczotkowaniu/peelingu wystarczy odrobina balsamu/masła/kremu/olejku i możemy poczuć się niczym Kleopatra :)

To jak? Wzrosły Wasze chęci na Azjatycką Pielęgnację Kombinowaną? :)

Całuję Was gorąco,
Iwona. 

28 komentarzy :

  1. Czytałam Sekrety Urody Koreanek i staram się wdrażać niektóre metody pielęgnacji w swój grafik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały czas od lat kupuję tą gąbkę i nią się szoruję. Mój były mąż powiedział kiedyś, że jestem masochistką. Szwagier też miał zdziwioną minę, kiedy siostra ją kupiła, ale gąbka jest the best :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę dowiedzieć się czegoś więcej o tej pielęgnacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koreańskie porady się u mnie nie sprawdzają ;) Ale fajnie jest móc poczytać o różnym podejściu do pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo ostatnio można przeczytać na temat takiej formy pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę koniecznie wypróbować tę pastę z Ziaji, bo jeszcze jej nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę o tej azjatyckiej pielęgnacji poczytać jeszcze więcej. Zastanawiałam się czy przenieść się na taką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem chyba do tyłu, muszę luknąć jaka to jest gąbka typu syrenka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Polski nawet nie wiedzą, że stosują u siebie koreańską pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Heh świetna ta papka co masz na twarzy :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. heheh lubimy taką pielęgnację ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie popieram ani mocnego złuszczania (nie lubię), ani mocnych kwasów. Co najwyżej delikatne toniki czy sera z kwasami i to też nie zbyt często.

    OdpowiedzUsuń
  13. Atrederm kiedyś miałam stosować, podobno dobre efekty daje ale troche trzeba się pomęczyć.
    Ja kway robię sobie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie się ostatnio nie chce niczego pielęgnować:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam pastę Manuka, fajna sprawa. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja obserwuję już dawno, pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś regularnie stosowałam gąbkę Syrena i byłam bardzo zadowolona z rezultatów. Skóra prezentowała się świetnie, muszę wrócić do tego nawyku.

    OdpowiedzUsuń
  18. Koreańskie sposoby są ciekawe musze przyznać :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialne zdjęcie :D Kurczę zazdroszczę, że tyle wiesz na temat pielęgnacji twarzy, nie tylko po azjatycku, i że wdrażasz tą wiedzę w życie. Moja pielęgnacja cery ogranicza się poza podstawą(zmywanie twarzy, żel itp.) do maski raz na jakiś czas, dlatego to wszystko o czym piszesz brzmi dla mnie jak czarna magia :D Ale pastę z Ziaji z manuką mogę polecić w 100 procentach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie takie trochę z dystansem, ale cieszę się, że Ci się podoba :D
      Kochana - wiedza nie przychodzi sama z siebie. Trochę poczytałam, przetestowałam - wszystko przed Tobą :) Zacznij a nie pożałujesz :) A jak masz jakieś pytania - pisz śmiało :)

      Usuń
  20. Kupiłam niedawno Sekrety Urody Koreanek, mam zamiar powiększyć swoja wiedzę w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam 'Sekrety urody Koreanek' i wszystko jest dla mnie extra, tylko do tych filtrów nie mogę się przekonać... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie filtry są nieodłącznym elementem już chyba od 6 lat :) Cera naprawdę się nie starzeje :D

      Usuń
  22. Ciekawe artykuły :-) sporo nowości sie dowiedziałam :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. zaczynam żałować że nie kupiłam jednak tej pasty :D

    OdpowiedzUsuń

Hair Witch Project | beauty blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka