Recenzja ślimakowego potworka - Mizon Snail Recovery Gel Cream.

Dobry Dzień :)

Nadszedł czas najwyższy aby wypowiedzieć się na temat mojego jedynego azjatyckiego kosmetyku ;) Mowa oczywiście o tanim żelu ślimakowym o prawdopodobnie zbawiennym działaniu dla cery :) Pierwszy raz wspominałam Wam o nim TUTAJ.

Po przeszło 4 miesiącach stosowania myślę, że moja opinia może zostać uznana za rzetelną ;)

Mizon Snail Recovery Gel Cream 


OPIS PRODUCENTA
Mizon Snail Recovery Gel Cream, jak nazwa wskazuje, jest silnie regenerującym kremo - żelem polecanym dla osób, które zmagają się z przebarwieniami, bliznami potrądzikowymi, niedoskonałościami. Warto po niego sięgnąć gdy Twoja skóra jest zmęczona, ziemista, utraciła elastyczność. Ten krem o konsystencji żelu ma w swoim składzie 74% ekstraktu ze śluzu ślimaka, adenozynę oraz kwas hialuronowy. Nie zawiera barwników, parabenów oraz substancji zapachowych.
SKŁAD

Snail Secretion Filtrate, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Bis-PEG18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Glycosyl Trehalose, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Triethanolamine, Dimethicone/vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Centella Asiatica Extract, Portulaca Oleracea Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Nlumbo Nucifera Flower Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Tropolone, Copper Tripeptide-1, Allantoin, Panthenol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Palmitoyl Pentapeptide-4, Adenosine, Disodium EDTA (14.08.2014.)

DOSTĘPNOŚĆ

Wyłącznie przez Internet. Nie widziałam tych produktów stacjonarnie. Można spróbować na Allegro oraz na stronach oficjalnych dystrybutorów kosmetyków z Korei. Najtaniej jednak wynosi zamówienie tego kosmetyku na E-bay, gdzie jego cena z przesyłką może wynieść ok. 22 zł. W tym miejscu oczywiście Was ostrzegam abyście przy zakupach na Allegro bądź E-bay mieli oczy szeroko otwarte z uwagi na podróbki.

MOJE ODCZUCIA

Kosmetyk nie należy do produktów w pełni naturalnych. Z uwagi jednak na występowanie tytułowego filtratu ze ślimaka na pierwszym miejscu w składzie oraz, zgodnie z obietnicami producenta, w ilości 74% zasługuje na uwagę. Konsystencja jest zdecydowanie bardziej żelowa niż kremowa. Zapach bardzo delikatny, krem można uznać niemalże za bezzapachowy. Żel po nałożeniu wchłania się błyskawicznie pozostawiając skórę delikatnie napiętą. Ja jednak nigdy nie kończę pielęgnacji na etapie żelu - po nim wędruje albo krem z filtrem (rano) albo krem nawilżający (wieczorem).
Co zaś się tyczy działania - spełnia obietnice producenta. Nie jestem tylko w stanie, w pełni wypowiedzieć się co do przebarwień, gdyż z nimi walczę wielotorowo, obecnie również retinoidami. Krem jednak działa łagodząco, jego odrobinkę zaczęłam używam przed nakładaniem Atredermu i wydaje mi się, że "wylinka" przebiega łagodniej. Ponadto kosmetyk jest bardzo wydajny, ze względu na żelową konsystencję wystarczy naprawdę niewielka ilość aby pokryć nim twarz, szyję i dekolt.
Jak dla mnie produkt jest naprawdę godny polecenia, do mnie dotarło niedawno drugie jego opakowanie :)


Ocena: 5/5
  
A Wy mieliście do czynienia z jakimkolwiek kosmetykiem prosto z Azji? I jak wrażenia? :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Iwona.

22 komentarze :

  1. omo kosmetyki azjatyckie tj, Koreańskie nie sa mi obce ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam go, ale zainteresowałaś mnie nim :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, jakza taką cenę warto spróbować :D ja teraz będę testowała kremy Sylveco, zobaczymy jak się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nawet coś Koreańskiego da się "wyrwać" za parę groszy :) A co do Sylveco to hmm...mnie też kuszą ich produkty :)

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc, jak poczytałam wczoraj, że do azjatyckich kosmetyków dodają jakieś zakazane substancje (dlatego są takie tanie, jak cała "chińszczyzna"), to odechciało mi się azjatyckich eksperymentów na długo, bo nie wiadomo, czy ktoś w ogóle panuje nad ich produkcją :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjatyckie kosmetyki w większości nie są tanie ;) Tanie są ich podróbki. U oficjalnego dystrybutora otrzymujemy żel ślimakowy za ok. 30 zł, na E-bay za 22 zł. Różnica nie jest wielka, ale ja nie lubię przepłacać ;] "Lampka" powinna nam się jednak w głowie zapalić kiedy pełnowymiarowy krem BB ze średniej półki kosztuje ok. 70 zł a na E-bay 20 zł ;] Po prostu we wszystkim musi być umiar i każde zakupy (tym bardziej na odległość) muszą być przeprowadzone z głową :)

      Usuń
  5. Mnie jeszcze Azjatyckie kosmetyki nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takiego małego "hopla", ale mi przeszło ze względów finansowych ;) Przygoda zaczęła się zatem i skończyła na Mizonie ;)

      Usuń
  6. Sļyszałam o cudownych właściwościach sluzu ślimaka ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze słyszałaś :) Dla mnie już stał się nieodzownym elementem pielęgnacji :)

      Usuń
  7. nigdy nie miałam tego typu kosmetyku, ale z chęcią spróbuje:)
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ja nie miałam :) Wszędzie czytam zachwyty o tych kosmetykach, ale sama jeszcze nic nie kupiłam. Jednak powód jest oczywisty: mam całą górę kosmetyków do przetestowania i po prostu nie mogę już kupić nic nowego. W planach mam jednak ich nabycie za jakiś czas :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Jak jednak zapasy troszkę Ci się przerzedzą to żel ślimaczkowy gorąco polecam :)

      Usuń
    2. Na pewno będę pamiętać :)

      Usuń
  9. Hahah.. pewnie zauważyłaś, że obce mi nie są xD <3
    ALE! Jestem bardzo wdzięczna za recenzję tego żelu, ponieważ zrezygnowałam z jego kupna w ostatniej chwili. Był już w ''koszyku''! Zamieniłam go na żel aloesowy z tej samej firmy (nie żałuję, bo jak do tej pory uważam, że jest to najlepszy żel aloesowy jaki posiadałam<3). Natomiast ''ślimaczy'' żel budził we mnie obawy.. przeczytałam kilka bardzoooooooooo krytycznych recenzji (przy cerze tłustej) i bałam się kompletnego wysypu na twarzy.... tego nie chcę, nawet jako ''okres przejściowy'', bo u mnie ciężko to wygląda niestety. Widzę tutaj pozytywną opinię, może w końcu się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam spore skłonności do zapychania i podrażnień. Tego kosmetyku używam rano i wieczorem każdego dnia, zaraz po albo zamiast serum :) Oczywiście nie potrzeba jego wielkich ilości :) Podobno jak nałoży się go grubiej to działa jak skoncentrowana maska. Dla mnie jednak występuje przed kremem i ten sposób sobie chwalę :)

      Usuń
  10. Czego to ludzie nie...wycisną! Nawet ślimaka :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że "Polak potrafi", ale to nie Polak :D

      Usuń
  11. Brzmi bardzo ciekawie, jak będę coś zamawiać z ebay, to pewnie się za nim rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dwa kremy Mizona ze ślimakiem: do twarzy i pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń

Hair Witch Project | beauty blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka