O kolejnym olejkowym ulubieńcu + długo oczekiwana paczuszka prosto z Korei :)

Witajcie Moje Drogie!

Jak tam Wam mija tydzień? U mnie troszkę sennie ostatnio i to dosłownie...
Ledwo przychodzę z pracy i idę śpiochać jak niemowlę albo górnik po 12-godzinnej zmianie ;)
Dziś jednak się powstrzymałam (przynajmniej na razie) i przychodzę do Was z krótkim postem :)

Przez przeszło ostatni miesiąc miałam przyjemność regularnego stosowania Oleju Lnianego, który w bardzo krótkim czasie wyrósł na godnego konkurenta dla mojego ukochanego kokosa :)


Stosuję go wszelako - zewnętrznie na skórę jak i włosy oraz wewnętrznie jako dodatek do sałatek oraz po prostu witaminki :)

Na włosy używam go jako olej, na kilka godzin przed myciem :) Po umyciu włosy są sypkie, miękkie, delikatne w dotyku i błyszczące :) Nie muszę "kombinować" z odżywką, gdyż używając nawet mocno ubogiej włosy i tak prezentują się bardzo dobrze :) Olej lniany ma więc na moje włosy działanie nie tylko doraźne :)

Przepada za nim również moja cera, szyja i dekolt - stosuję go często na wieczór po posmarowaniu twarzy tonikiem. Odrobina oleju i skóra jest już delikatnie wygładzona i zmiękczona :) Czuję wręcz, że cera go aż "chłonie".
Zauważyłam również długofalowe efekty - zarówno twarz, jak i szyja i dekolt wyraźne odżyły i wyglądają korzystniej.

Od czasu do czasu olejem lnianym smaruję całe ciało po kąpieli :) Efekty porównywalne jak z cerą.

Stosowanie wewnętrzne najczęściej kończy się na sałatkach lub wypiciu oleju (zazwyczaj rozcieńczonego z wodą, bo samego nie jestem w stanie przełknąć). 

Picie oleju lnianego ma szereg zalet i korzyści dla zdrowia, jak np.
+ zapobiega nowotworom
+ pomaga w zaburzeniach trawienia
+ reguluje gospodarkę hormonalną
+ pozytywnie wpływa na układ nerwowy i krążenia
+ pomaga w obniżeniu "złego" cholesterolu
+ zwiększa odporność
i wiele, wiele innych :)

A co jego picie oznacza dla nas - Płci Pięknej? :)
+ poprawia stan włosów, skóry i paznokci - włosy są widocznie nawilżone, odżywione a także przestają wypadać, cera oczyszcza się z wszelkich niedoskonałości, nabiera blasku i młodzieńczego wyglądu a paznokcie szybciej rosną, są mocniejsze i ogólnie zyskują na prezencji ;)

Ja oleju lnianego staram się stosować max. 1 łyżkę dziennie, choć muszę się Wam przyznać, że ostatnio często zapominam go pić :( Muszę się wreszcie wziąć za siebie, bo szkoda słów ;)


Co myślicie o oleju lnianym? Jak go stosujecie?

A teraz czas aby pochwalić się moim nowym nabytkiem :) Pragnęłam go od lat, kiedy pierwszy raz "zachłysnęłam się" blogiem AzjatyckiegoCukru :) Wtedy był jednak zdecydowanie nie na moją kieszeń a z czasem postanowiłam sobie go odpuścić...Do niedawna :) Okazało, że na eBayu możemy go dorwać za niewiele ponad 20 zł...

Przedstawiam zatem Żel Ślimakowy od Mizona :):):)


Dziś pierwsze testy...aż mnie ręce świerzbią ;) 


Miałyście z nim kiedykolwiek do czynienia? Jak wrażenia? :)

28 komentarzy :

  1. Ciekawa jestem tego żelu :) Olej lniany bardzo lubię w pielęgnacji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olejku lnianego jeszcze nie używałam, chyba że mówimy o tej "papce", która powstaje po ugotowaniu siemienia lnianego- bosko działa na stopy <3

    Ślimakowy olejek za to słyszałam że jest świetny na rozstępy i blizny, koniecznie daj znać, czy to prawda ;)

    Dzięki za odwiedziny i również dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Papkę", czyli żel używałam kiedyś jako stylizatora do loków, ale przestał mi pasować :)
      Ślimaka będę stosować tylko na twarz, mam jeszcze delikatne blizny i bruzdy potrądzikowe i zobaczymy jak sobie z nimi poradzi :)

      Usuń
  3. bardzo interesuje mnie ten ślimakowy żel:D
    czekam na recenzję, buziaki:*

    http://irreplaceable-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. przy okazji dodaję do obserwowanych żeby zostać w kontakcie:) będzie mi niezmiernie miło jak też mnie dodasz:*
    buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście dodałam :)
      Również uważam, że miło będzie zostać w kontakcie.

      Usuń
  5. Ciekawe, jak by u mnie sprawdził się olej lniany...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myśleć tylko kupować i testować :) Szkody nie zrobi a sałatki z nim są naprawdę smaczne (przynajmniej dla mnie :) )

      Usuń
  6. Mam w domu olej lniany i planuję wypróbować go na włosach :)
    a na żel ślimakowy to nie wiem czy bym się skusiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez się brzydzę ślimaków, ale jakoś żelu używam bez jednego wzdrygnięcia ;)

      Usuń
  7. U mnie olej lniany tak srednio sie sprawdzal :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam ten krem z mizona :D nie jest zły...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe co z żelu ślimaka wyniknie :D A olej lniany mam na liście zakupów od dawna tylko jak na złość nigdzie nie mogę go trafić stacjonarnie. Ale przyjdzie i na niego kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie zamieniam się w Winniczka ;) A mój olej lniany mam jeszcze z Biedronki - łatwo był dostępny i tani :) Można też zamówić na dozie - wtedy też będziesz mieć tak jakby stacjonarnie ;)

      Usuń
    2. W Biedronce jest?? Ja tam chyba ze dwa miesiące nie byłam :)
      Zastanawiałam się nad Twoim niewypałem z glinkową maseczką i tak sobie myślę: czy aby na pewno spryskiwałaś ją wodą? Bo glinki pod żadnym pozorem nie można zostawiać na skórze do wyschnięcia i kruszenia :) Możesz coś więcej poczytać u mnie w poście o niebieskiej glince Calaya jeśli masz ochotę :)

      Usuń
    3. Na pewno by w Biedrze, ale to był jeden z tych produktów tymczasowych...chyba ;)
      A co do glinki - spryskiwałam, spryskiwałam...dowaliłam za dużo tego oleju lnianego i skóry mi się trzymać nie chciało :P Po raz pierwszy w życiu ;)
      O niebieskiej glince już czytałam u Ciebie i chciałabym ją mieć xD

      Usuń
    4. Aaaa, za dużo oleju :) I wszystko jasne :)

      Usuń
  10. Żel ślimakowy brzmi intrygująco, napisz o nim coś więcej jak trochę poużywasz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo ciekawa tego żelu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa jestem tego żelu :D, nigdy nie używałam takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ślimakowy żel... Ciekawe :)
    Jeśli chodzi o oleje to u mnie z tym jakoś kiepsko - rzadko używam, najczęściej do maseczek z glinki. Ale lnianego nigdy jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow jaki ślimakowy bAjer!
    Olej lniany aktualnie odpoczywa na półce a pije olej z czarnuszki

    OdpowiedzUsuń
  15. Olej lniany to fajny produkt, używam od czasu do czasu jednak nie jestem w tym systematyczna :(
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochan paczka poszła w piatek:) poprosze o napiar na ebaya chce tego ślimaka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się jej doczekać! :)
      A tu masz przykładowy link na ślimaka: http://www.ebay.pl/itm/Mizon-Snail-Recovery-Gel-Cream-45ml-Korea-Cosmetic-/140943941914?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item20d0e9e11a

      Usuń
  17. dzieki:) mam nadzieje ze paka dotrze w całosci:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja do oleju lnianego coraz mocniej się przekonuję, ale zanim kupię pełnowymiarową butlę, przetestuję go jeszcze w innych wariantach :)
    Do do żelu ze ślimaka, to nie znam, ale miałam kiedyś ze żmii, był cudowny :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Hair Witch Project | beauty blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka