O polepszaniu jakości własnego życia :)

Witajcie! :)
Tytuł dość filozoficzny, ale skoncentruję się na tych dość "przyziemnych" aspektach :)

Postanowienia Noworoczne - każdemu coś mówią, prawda? :)
U mnie zmiany zaczęły następować na długo przed końcem ubiegłego roku, ale z początkiem tego udało mi się wszystko "dopracować" i przestawić swoje podejście do życia :)
Wbrew pozorom nie jest to trudne a efekty potrafią zaskoczyć! Nawet jeśli początkowo nie dojrzymy różnicy "gołym okiem" po jakimś czasie okaże się, że nie tylko wygładza się skóra czy ubrania inaczej się układają. Zaczniemy się lepiej czuć w swoim ciele, które będzie potrafiło nas całkiem pozytywnie zaskoczyć. Mniej chorób, większa odporność na stres, odprężenie...To tylko kilka z wielu zalet, które dostrzeże każdy z Was, gdy postanowi przejąć nad sobą kontrolę :)

Dla wielu kojarzy się to z pewnego rodzaju "kieratem". Ja jestem przykładem na to, że wcale tak nie musi być. A uwierzcie mi - mam w tym doświadczenie. Nadwagę (większą lub mniejszą) mam mniej więcej od 8 roku życia. I od zawsze, od zawsze nie potrafiłam odnaleźć się w gotowych jadłospisach, monotematycznych dietach itp. Kiedy tylko miałam świadomość takiej - tym bardziej nie mogłam przestać myśleć o słodkich pokusach. Wcześniej czy później wpadałam w błędne koło jedząc słodycze po kątach w ilości większej niż przed rozpoczęciem diety...
Jo-jo? Już nawet nie jestem w stanie zliczyć ile razy padłam jego ofiarą. Jak moja skóra to wytrzymała, racząc mnie tylko paroma rozstępami - do dnia dzisiejszego pozostaje tajemnicą ;)

Cóż...koniec zanudzania tymi wzruszającymi historyjkami ;) Czas na konkrety. Podstawowe zasady jak dla mnie są trzy. Oczywiście, jak to często bywa, "Diabeł tkwi w szczegółach" :)


Dieta

"Jesteś tym, co jesz"...Znane? Pewnie! A im bardziej znane, tym często zaniedbywane. Dlaczego?
Najczęstszymi wymówkami, które słyszę z otoczenia to m.in.(kolejność przypadkowa):
1. zdrowe odżywianie jest drogie,
2. na zdrowe odżywianie trzeba poświecić wiele czasu,
3. zdrowe jedzenie jest nudne,
4. nie ma zdrowej żywności, wszystko jest w większym lub mniejszym stopniu przetworzone (uwielbiam to :) )
I najlepsze:
5. człowiek ma jedno życie, wiec mam je spędzić na odmawianiu sobie przyjemności?

No tak...ale żaden z tych frazesów nie jest prawdziwy :)Wystarczy spróbować :)
* Aby zdrowo się odżywiać nie trzeba zakupywać żywności reklamowanej ekologicznej i nieprzetworzonej i przez to osiągającej często bajońskie sumy. Wiadomo, że "marketowe" owoce czy warzywa mogą pozostawiać wiele do życzenia...Ale czy sałatka z tych warzyw z dodatkiem ziół nie będzie zdrowszą przekąską niż paczka chipsów?
* Na usmażenia garnka frytek czeka się równie tyle, co na warzywa z kurczakiem ;) Nikt nie każe przecież piec wędlin, które potem dodajemy do chleba (najlepiej też własnej roboty), doprawiać ich wyhodowanymi przez nas ziołami i polewać ketchupem z własnych pomidorów (wyhodowanych np. ba parapecie :P). Wszystko z głową ;) Spotykamy wiele ułatwień w dzisiejszym świecie, którego dobrym przykładem jest np. mix umytych i pokrojonych sałat, stanowiący bazę do wielu sałatek ;)
* Wystarczy popatrzeć po półkach, zapoznać się z paroma alternatywnymi przepisami i od razu można zmienić zdanie ;) Cóż...moje odżywianie pewnie byłoby nudne, gdyby nie mój J. Od kiedy? Odkąd spróbowałam szpinak na ciepło z fetą np. do makaronu...Mogłabym jeść to codziennie. Nuuuda :)
* Zdecydowanie nie. Warto poświęcić odrobinkę czasu np. na przeczytanie składu. Ale tutaj po prostu trzeba "chcieć" ;)
* Do tego nie powinnam zabierać głosu ;) Ja sobie niczego nie odmawiam. Starałam się jednak zrezygnować z chipsów, bo moja skłonna do trądziku twarz reagowała na nie dość mocno...Co jednak z chęcią na fast-food czy słodycze? 
Mam ochotę na frytki to staram się upiec je w piekarniku na minimalnej ilości tłuszczu. Mam ochotę na baton - pomagają mi owoce, ewentualnie słodkie i połowę mniej kaloryczne desery, np. Monte. Dobrym pomysłem są również batoniki musli.
A co kiedy musimy po prostu pójść i zjeść prawdziwe frytki czy zagryźć Snickersem? ;) Idę tego dnia na siłownię, pozbywam się pokaźnej liczby kalorii i pozwalam sobie na ten grzech ;) Robię tak raz na jakiś czas i jak na razie w biodra w ogóle nie idzie. Trądzik również się nie odezwał :)


Aktywność fizyczna

Tutaj nie ma co się rozpisywać - idealnym uzupełnieniem diety są ćwiczenia, które wspomogą odchudzanie, ujędrnia i wyrzeźbią ciało a poza tym...dostarczą endorfin :) Będziemy więc zdrowsi, młodsi, piękniejsi i szczęśliwsi :) A nie trzeba w tym przypadku wiele zachodu. Przede wszystkim należy "chcieć" (kurczę, tak jak przy odżywianiu! :D). Następnie wybieramy aktywność którą lubimy i na uprawianie której nas stać. Nie trzeba kupować karnety na siłownię za 1/3 miesięcznej pensji. Zacznij ćwiczyć w domu, YT aż pęka od ilość treningów i porad jak zostać fit. każdy z nas również może biegać czy spacerować bez wielkich nakładów finansowych. A jeśli stać nas na karnet? Korzystajcie ze wszelkich dóbr :) Treningi siłowe, zajęcia taneczne, fitness, kardio, sztangi...Od wyboru do koloru. Spróbujcie a nie pożałujecie :)




Mowa o pomocnikach, którzy pobudzą przemianę materii, wspomogą metabolizm, etc.
Ja najczęściej spożywam je w formie herbat ziołowych. Prym zdecydowanie wiodą dwie ukochane herbaty, które wskazałam na zdjęciach powyżej:

- herbata zielona
- czerwona herbata Pu-Erh

Ich właściwości zostały już opisane ze wszystkich stron, nie będę więc powtarzać :) Na mnie działają jednak genialnie, poza tym widocznie poprawiają moje samopoczucie.

Czasem skorzystam z gotowych mieszanek ziół. Najczęściej wtedy w kubku wędrują "Zioła Mnicha na Odchudzanie:


Zazwyczaj kończę na wspomagaczach naturalnych, czasem jednak kiedy szykuje się mocny trening korzystam zz tego specyfiku, który działa energizująco i zawiera l-karnitynę:




Dzięki temu mogę dłuzej i wydajniej potrenować, ponieważ (stety lub niestety):



Oprócz wspomagaczy wewnętrznych korzystam jeszcze z jednego, który zdecydowanie pomaga mi kontrolować mój codzienny bilans kaloryczny. Dzięki niemu wiem ile zbędnych kalorii spożywałam kiedyś w ciągu dnia :) Aplikacja ta jest genialnym połączeniem dziennika kalorii i treningowego. Jak dla mnie - same zalety. Łatwość w obsłudze, mnogość zagadnień, dokładne wyliczenia.
No dobrze, dość już wstępów :) Mowa o aplikacji "Dieta i trening".

Aby Wam zobrazować troszeczkę tę aplikację, przedstawię dwa najważniejsze aspekty:

Dziennik posiłków:



Dziennik treningowy:

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca :) Tak to u mnie mniej więcej wygląda. Jak post się przyjmie postaram się może niektóre z zagadnień rozbić "na części pierwsze" :)
W razie jakichkolwiek pytań lub wątpliwości - służę pomocą w zakresie, jakim dam radę ;)

* Źródło zdjęć: Grafika Google

13 komentarzy :

  1. własnie takich postów potrzenbuje bo czas najwyższy wziac sie za siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro czas najwyższy to działaj :) Będę trzymać kciuki :D

      Usuń
  2. JA wzięłam się pożądnie w tym roku (no dobra w 2014)
    od kiedy zostałąm weganką moje życie zmieniło się na lepsze, mój pogląd na świat, zwierzęta i ludzi też ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna ta aplikacja, gdzieś już o niej kiedyś czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ona naprawdę pomaga :) Prowadzenie z nią dziennika zajmuje kilka chwil dziennie a masz obraz na to, co danego dnia spożyłaś i ile jeszcze możesz ;) Niezbędne dla takiego obżartucha jak ja :P

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. I to bardzo :) Moim zdaniem - same plusy :)
      Liczenie kalorii na kartce papieru zdecydowanie zajmuje więcej czasu i szybko (przynajmniej mnie) zniechęcało :)

      Usuń
  5. Ja już od początku roku miałam chyba z 10 diet;p Ale żadna nie trwała dłużej niż kilka dni.. Kiedyś piłam zieloną herbatę i chyba znów do niej wrócę i w końcu się wezmę za siebie, bo lato już niedługo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam najstarszą i jka dla mnie najskuteczniejszą dietę:
      MŻ + WR :D
      W wolnym tłumaczeniu Mniej Żarcia i Więcej Ruchu :)

      Usuń
  6. Oj tak dieta jest dla mnie niesamowicie ważna :) Apka już ściągnięta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się ze wszystkim oprócz nienaturalnych wspomagaczy - mój chłopak poczęstował mnie kiedyś Thermo Shred, podwyższającym temperaturę ciała, a w związku z tym przyspieszającym spalanie. Wiem, że to zupełnie co innego niż Lkarnityna, ale czułam się po tym tak niefajnie, że skutecznie zniechęciłam się do wszystkich treningowych piguł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tych suplach podwyższających temperaturę ciała ;) Aż taka hardcor'owa to nie jestem ;) Pigułki nie są dla mnie niezbędne, kiedy pamiętam - zażywam :) Jak się skończą nie wiem czy kupię ponownie - i tak już schudłam xD

      Usuń

Hair Witch Project | beauty blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka