Nieczęsto na tym blogu poruszam tematykę modową. Teraz już wiecie dlaczego - po prostu o czym ja bym miała pisać, jakie wymyślne zestawy co tydzień komponować, kiedy w jednej sukience zaiwaniam co najmniej przez kilka lat? :)
Nieczęsto na tym blogu poruszam tematykę modową. Teraz już wiecie dlaczego - po prostu o czym ja bym miała pisać, jakie wymyślne zestawy co tydzień komponować, kiedy w jednej sukience zaiwaniam co najmniej przez kilka lat? :)
Wyjątkowo łatwo jest zrobić u kręconowłosej kolaż zdjęć typu "from ziroł to hiroł" :) Wystarczy rozczesać włosy przed samym myciem na sucho, sfotografować fruwający bez ładu i składu busz, umyć, odżywić i wystylizować jak zwykle a po dłuższej chwili trzepać kudłami w zwolnionym tempie*.
* Tak, to prztyczek do mnie - ja często majtam włosami w slowmo choć nie wygląda to jak czarna lśniąca tafla... Raczej jak czarny, wyjątkowo zbity makaron :D
Odkąd pamiętam byłam ciężką we współżyciu marudą. Dając mi pół szklanki wody mogłaś być pewna, że będę narzekać na to, że mi żałujesz.
Dawno nie było tutaj tak bardzo kudłato, więc nadrabiamy zaległości :) Dzisiaj będzie zatem nie tylko o pielęgnacji, ale i o ozdobach do lokasów. Tym bardziej to niespotykane, gdyż na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia spinałam włosy naprzemiennie wielką klamrą lub gumką i na tym kończyła się moja jakże twórcza inwencja. Zobaczycie dzisiaj zatem totalne novum, które skradło moje serce już po pierwszym użyciu i które ląduje na czerepie niemal codziennie.
Nie pozostaje zatem nic innego jak zaprosić Was na post!
przez
Blokotka