Hennowanie po Kudłatemu :)

Tak, jak obiecałam - przybywam do Was z moją metodą hennowania włosów :)

Wszystko postaram się Wam rozpisać krok po kroku i mam nadzieję, że ten post wielu z Was pomoże się w pełni cieszyć naturalną koloryzacją :)

Od razu jednak ostrzegam - jestem naturalną brunetką i moje włosy nie są w stanie zmienić koloru na jaśniejszy - nie za sprawą henny :) Pogodziłam się zatem z naturą i moja hennowa koloryzacja ma na celu "podbicie" naturalnego koloru włosów, zniwelowanie ciepłych, rudawych poblasków i...poprawę kondycji :) Oj tak - henna poprawia ogólny wygląd włosów :)

Jeśli zatem jesteście zainteresowane koloryzacją w odcieniach rudości czy jasnego brązu - moje rady nie będą dla Was użyteczne, gdyż te "jasne" odcienie muszą być inaczej przygotowywane i mówię tu zarówno o temperaturze wody, długości utleniania jak i dodatków, które sprawią, że kolor będzie bardziej intensywny i trwały. Kobitki chętne farbować na odcienie rudości zapraszam do zapoznania się z postami Moniki z sophie czerymoja :) Dziewczyna zdecydowanie może zostać Waszym Rudym Hennowym Guru :)

Kończąc ten przydługi wstęp...Zaczynamy! :D

1. Wybór odpowiedniego produktu.

Firm, rodzajów jak i kolorów henny jest bez liku. Kiedy zdecydowałam się na koloryzację wybrałam hennę jednej firmy i jej zostałam wierna. Mówię tutaj o firmie Khadi :) Wiem, że są również inni producenci, którzy cieszą się uznaniem. Ja jednak testowałam tylko Khadi, która idealnie współgra z moimi włosami. Wypowiadam się zatem tylko o niej. Jak inne henny będą się sprawować - nie biorę odpowiedzialności :D


Kiedy wybrałyśmy już producenta - czas skoncentrować się na kolorze. Ja kupuję Czarną Hennę. Zdarzało się również, że mieszałam ją pół na pół z Indygo. Następnym razem planuję farbowanie czystym Indygo :)


2. Dodatki i akcesoria niezbędne do przygotowania mojej wersji henny.

Do przygotowania naszej mieszanki  potrzebujemy miseczki oraz łyżki (nie mogą być metalowe). Przyda się również woreczek foliowy/reklamówka. Dodatkowo przygotowujemy mocną czarną herbatę, żel lniany i opcjonalnie sól.

Jak przygotowujemy żel lniany?
- 2 łyżki siemienia lnianego w ziarenkach
- szklanka wody (jak chcemy bardziej stężony - pół szklanki)

Składniki wrzucamy do garnka i gotujemy na wolnym ogniu od zagotowania ok. 10-15 minut (musi zacząć odrobinkę gęstnieć). Po zdjęciu z ognia przecedzamy żel przez sitko a ziarenka możemy zjeść (samo zdrówko ;]).


3. Przygotowanie.

Hennę Czarną, która jest w postaci zielonego i jakże aromatycznego (mokre sianko, mniam :D) proszku rozrabiamy z z herbatą o temp. ok. 50 stopni. Kiedy nie będzie jeszcze rzadka - dodajemy wedle uznania żelu lnianego i mocno mieszamy (henna z żelem się rozwarstwiają, ale intensywne mieszanie pomaga ;]). Żel również powinien być ciepły :) Nasza mikstura powinna mieć konsystencję gęstej śmietany, ale nie stojącej kremówki, tylko raczej 12% :) W tym momencie możemy dodać odrobinę soli (podbija kolor indygo, ale uwaga - duża ilość wysusza).

Jeśli miałybyśmy umytą głowę - mieszankę możemy nakładać od razu. Ja jednak pozostawiam ją na chwilę pod reklamówką i w tym czasie idę myć głowę.

Głowę myjemy bez użycia jakiejkolwiek odżywki (wiem - bolesne ;]). Najlepiej szamponem z SLS, który dogłębnie nasze włosy oczyści. Następnie delikatnie je rozczesujemy i zawijamy na chwilę w ręcznik aby wchłonął nadmiar wody.

4. Zastosowanie.

Po pierwsze - na łapki zakładamy rękawiczki ochronne. Hennę łatwo zmywa się ze skóry, ale jak nam wejdzie pod paznokcie - wolę nie ryzykować ;) W opakowaniu henny mamy rękawiczki foliowe, ja coś jednak nie mam do nich szczęścia - zawsze mi trzasną w trakcie ;] Postanowiłam zatem zainwestować w żółte gumowe rękawiczki do mycia naczyń i wreszcie mam psychiczny luz :D

Kiedy mamy już rękawiczki to wędrujemy do jakiegoś lusterka, zakładamy na ramiona ręcznik (którego nie będzie nam szkoda ubrudzić możliwe, że na stałe), okolice naszej bytności osłaniamy gazetami lub po prostu zdejmujemy wszelkie chodniczki, dywaniki itp. i przystępujemy do działania.

Jak ja farbuję włosy? Metodą "na ślimaczka". Wybieram pasmo na czubku głowy, obficie przeciągam je henną od cebulek po końce, po czym zawijam w ślimaczka :) Zdjęcia powinny Wam to zobrazować.



I wędrujemy sobie, w którą stronę chcemy, dookoła głowy - zbieramy po jednym pasemku, obfita henna i zawijamy wokół poprzedniego ślimaczka i tak aż do końca. Ja po każdym pasemku jeszcze przegarniam je po wierzchu henną aby były jak najlepiej nią pokryte :)

UWAGA - nie naciągajcie tych ślimaczków za bardzo - cała struktura będzie się dobrze trzymać i tak. Naciąganie może osłabić nam cebulki, w końcu henny nie trzyma się pięć minut.


Kiedy już mamy swego rodzaju "zielony kopiec kreta" na głowie - nakładamy woreczek foliowy (ja nie korzystam z czepka dołączonego do farby, tylko owijam głowę folią spożywczą - lepiej przylega.) Na koniec zakładam czapkę i chodzę tak przez ok. 2 godziny :) Czasami, jak mam ochotę, przed nałożeniem czapki podgrzewam "kopczyk" suszarką :)


Ostrzegam - jeśli wydawało Ci się, że najgorsze za Tobą to niestety możesz się rozczarować :) Przez 2 godziny siedzimy w chmurze specyficznego zapachu, który nie każdemu może podchodzić. Henna ścieka, więc musimy być wyposażone w jakiś ręcznik "na straty" bądź ręczniki papierowe :)

5. Działania pożądane "po" :)

Kiedy już zasmrodziłyśmy cały dom idziemy spłukiwać naszą hennę :) Płuczemy ją ciepłą wodą bardzo dokładnie, do momentu aż woda ściekająca z włosów nie będzie czysta. Spłukiwana henna może pozostawić nam w wannie granatowy osad, więc możliwe, że będziemy musiały umyć ją mleczkiem ;]

Po spłukaniu henny możemy ewentualnie polać włosy chłodniejszą wodą celem zamknięcia łusek i...to wszystko. Tak, moje drogie - nie wędruje na nasze pasma żadna maska, odżywka czy serum zabezpieczające końcówki. W takim stanie pozostawiamy naszą czuprynę przez ok. 24-48 h. Dlaczego?  Ponieważ kolor henny będzie się utleniał i ciemniał z czasem. Jakakolwiek ingerencja olejowo - odżywcza zaprzepaściłaby nasze starania.

Ja zawsze wytrzymuję w tym stanie 2 dni. Nie bójcie się o przetłuszczanie - henna skutecznie "podsusza" skalp i spowalnia łojotok :)

Włosy mają wynagradzane przy kolejnym myciu - wtedy możecie się nie ograniczać - olejki, maski, odżywki - co tylko chcecie ;) Niemniej jednak przez jakiś czas możemy zauważać swego rodzaju "przesusz", ale u mnie stan ten trwa na szczęście krótko :)

Uff...to wszystko :) Przebrnęłyście? Nie zasnęłyście? ;]

Macie jakieś pytania bądź pomysł na ulepszeni mojej metody? Walcie śmiało - będzie to pomocą zarówno dla czytelników, jak i dla mnie :) W końcu całe życie się uczymy :D

P.S. Efekty przed i po hennowaniu widać w dwóch ostatnich "Kudłatych SPA" :) Ostrzegam jednak - zdjęcia są robione w sztucznym świetle i "na żywo" efekt jest o wiele bardziej zadowalający :)

Hennowe Buziaki,
Iwona :)

34 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do poprzedniego posta - tam są po pierwszym umyciu ;)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy sposób stosowania :) Nie znam się na hennie, ale faktem że brzydko pachnie i wygląda jak wygląd przekonuje mnie tylko o swojej naturalności ;) Szkoda że nie pokazałaś efektów przed i po takim odświeżeniu koloru :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty przed i po to dwa ostatnie "Kudłate SPA" ;)
      Jednak w związku z tym, że zdjęcia są robione w sztucznym świetle - kolor i tak jest przekłamany ;)

      Usuń
  3. Świetnie napisane :))))
    Wszystko pamiętam... najgorzej mnie zawsze wkurzało to ściekanie henny spod folii - i też spożywczą owijałam :DDDDD nosiłam na szyi gruby szal z ręczników papierowych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff - jak dobrze napisane to połowa sukcesu :D

      Usuń
  4. Wow ile z tym zabawy:D Ale gra warta świeczki jak widać po Twoich pięknych włosach:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też raczę się henna, ale w odcieniach brązu. Do tej pory nakladalam na czerep czyste zioła, ale po Twoim przepisie coraz bardziej mam ochotę na mały tuning! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak spróbujesz z tuningiem to koniecznie daj u siebie znać jak efekty :D

      Usuń
  6. Pierwszym razem w hennie było wszystko - lustro, podłoga, wanna, nawet kot! Ale człowiek szybko nabiera wprawy i każda kolejna przygoda jest mniej dramatyczna :) Fajny sposób ze ślimaczkiem, wypróbuję następnym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny kot :D
      Ja nie zauważyłam, że ostatnio chlapnęła mi odrobinę na skarpetkę i jak puściłam szynszylę to się dorwała i chciała mi ją zjeść :P
      Czuć, że natura :D

      Usuń
  7. Nigdy jeszcze nie używałam henny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze się nigdy nie zdecydowałam na zmianę koloru włosów.. I chyba tego już nie zrobię nawet henną. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawa jestem jak wyszła by henna na moich włosach ;-) coraz bardziej mnie kusi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko przewidzieć - to jest element zaskoczenia :D

      Usuń
  10. Ostatnio poleciłam hennę mamie. Jest bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, ja od jakiegoś czasu strasznie choruję na to czy pofarbować włosy henną czy nie a tu nagle połowa blogów które obserwuję postanowiła napisać o hennie :P Może jednak... eh

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam włosy podobne do Twoich...i przypadłość zdrowotną również ;)
    Ja ten sam kolor mieszam z kawą espresso gdyż pierwszy (i ostatni) raz po herbacie miałam jeden wielki suchy koltun nie do rozczesania i jakieś takie gdzieniegdzie rudawe tony jak po gorzkiej czekoladzie. Uwielbiam khadi, świeży zapach jest ok- jak pokrzywa ale później te godziny ( u mnie 4) w kupie...ziół na głowie... :D ale warto!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od niedawna mam ekspres do kawy i może dlatego jeszcze na to nie wpadłam ;) Ale to jest rzeczywiście genialny sposób :D
      Dziękuję :*

      Usuń
  13. Fajnie to wszystko napisalas ;-) co prawda ja nie skorzystam no chyba ze ktoś wynajdzie henne blond :-D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bezbarwna - cassia :) Mogłabyś ją traktować jak odżywkę :)

      Usuń
  14. Od ponad roku nie farbuję włosów i czasem myślę o hennie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak ty to genialnie opisałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziałam, że można hennować włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ooo!!! dziękuję za posta :) wykorzystam w najbliższym czasie, tylko jeszcze muszę porównać z innymi radami, bo kiedyś czytałam o dodawaniu soku z cytryny i odstawianiu henny a 12 godzin, ale nie wiem jakich włosów się to tyczyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tyczy się właśnie rudości ;) Indygo nie musi się utleniać i nie powinno się przy nim stosować soku z cytryny bądź innego kwasu. Najlepiej mu w środowisku zasadowym ;)

      Usuń
  18. A ja tam nie wiedziałam, że hennowanie tak skomplikowanie wygląda :P jakoś nigdy nie zagłębiałam się w temat :P

    OdpowiedzUsuń
  19. mm nie nakładałam hennę na włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja chyba bym nie zniosła tego zapachu na głowie przez 2 godziny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda, że nie ma efektu po :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak wskazałam w treści posta - efekt jest wpis niżej, czyli w Kudłatym SPA ;)

      Usuń

Hair Witch Project | beauty and lifestyle blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka